Zauważyłem, że pewne zasady które wbijano mi do głowy w początkach nauki gry w brydża - są obecnie dla niektórych kompletnie nieznane (również wśród młodych dobrze zapowiadających się graczy).
Posiadamy przykładowo kartę: A103, KW, AD85, KW72. Dobiega do nas licytacja: 1 BA, ? albo pas, 1 BA, ? albo 1 BA pas, pas, ?  albo pas, pas, 1 BA, ?. Przeciwnicy otwierają klasycznym bez atu tj 15 - 17 lub 16 - 18 p. Nie należy się napawać swoją siłą punktową, gdyż teoretycy bezwzględnie zalecają w takiej sytuacji schowanie buzi w kubeł i spokojne pasowanie. Widać, że punkty rozłożyły się w tym rozdaniu pomiędzy dwoma graczami i wchodzenie do licytacji jest przysłowiowym szukaniem guza, choć w skrajnym przypadku pozostałe punkty ma partner i na naszej linii można wygrać 3 BA lub inną końcówkę. Statystycznie pas jest jednak najwłaściwszy. Co więcej, gdy licytacja rozwinie się wśród obu przeciwników i zapowiedzą oni ostatecznie 3 BA przy monotonnych pasach naszego partnera, to również należy pasować. Praktyka wykazuję, że gdy cała siła obrońców skupiona jest na jednej ręce i nie mają oni wiązanego koloru do wyrabiania, to do wygrania 3 BA wystarczy znacznie mniejsza siła niż normalnie. Każdy nasz wist z silnej ręki będzie samobójczy i przy zerowej ręce partnera będziemy nim dawać przeciwnikom lewę w prezencie. Dotyczy to oczywiście gry przeciwko dobrym przeciwnikom, ale nauka brydża dotyczy właśnie takich przypadków, gdyż gra przeciwko patałachom przestaje być brydżem i wszelkie zasady tracą wtedy znaczenie. Z silną punktowo kartą opartą na przestrzelonych wartościach siedzimy więc cały czas cichusieńko, aby przeciwnicy nie zorientowali się co do swojej komfortowej sytuacji. Nasza kontra na 3 bez atu będzie stanowiła przeważnie nieoceniony prezent dla przeciwników i poinformuje ich, że kontrakt można zrealizować pomimo beznadziejnej na pozór sytuacji. Nie należy potem komentować "co za pech", gdyż to nie pech ale głupota.



Zauważyłem, że ten wątek nie budzi zainteresowania a moje wypowiedzi traktowane są niczym herezje. Ale cóż? Niesienie kaganka oświaty nigdy nie było wdzięczną rolą. Tym razem chciałem wspomnieć o niepotrzebnych kontrach. Oglądałem dziś jako kibic rozdanie:

                                                       N
                                          ♠ AW109754
                                          ♥  W
                                          ♦ 85
                                          ♣ AD10                          
                                                                                       E
 W                                                                                  ♠ D83
♠   62                                                                              ♥ -
♥  K10962                                                                      ♦ AKW9743
♦  106                                                                             ♣ W98
♣ 6532
                                                    
                                                         S
                                                  ♠ K
                                                  ♥ AD87543
                                                  ♦ D2
                                                  ♣ K74

 

  Licytacja: N      E     S     W
                1 ♠     3 ♦   4 ♥    kontra
                4 ♠    dbl    pas    pas
                pas
Jak widać z realizacją skontrowanych 4 ♠ nie było problemu. Kontra W na 4 ♥ była za to wyjątkowo bezmyślna (niezależnie od tego, ze tamten człowiek uważał się za dobrego gracza). Przeciwnicy nie spodziewaliby się wariackich rozkładów kierów i gdyby nie było kontry otwierający pokornie spasowałby na 4 ♥ (licytacja była nieinformacyjna, a partner mógł mieć 8 lub 9 kart w kierach i renons pikowy). Niepotrzebna kontra naprostowała licytację przeciwnikom. Zamiast zapisać + 200 dla siebie dał zapisać przeciwnikom 790. Przy tej licytacji kontra E była bowiem całkowicie usprawiedliwiona. A widział on przecież słabość karty na własnej linii (partner blokował, więc nie może być silny, a on sam ma zaledwie 3 punkty). I morał jest taki: gdy mamy znakomitą zacinkę w kolorze przeciwnika, a mogą oni zmienić kontrakt, to z zadowoleniem pasujemy, aby nie naprowadzić wrogów na właściwą drogę. Nie dotyczy to sytuacji kiedy przeciwnicy sami zagnają się w ślepy zaułek, lecz tu sytuacja była wyjątkowo czytelna.
Z innych niepotrzebnych kontr wymienię taki przypadek: przeciwnicy bojowo licytowali i na pytanie o asy Blackwooda (4 bez atu) padła odpowiedź 5 ♦. Człowiek posiadając w karach W1098752 radośnie skontrował. To była też kontra bez sensu. Taka kontra powinna spełniać konstruktywną rolę i wskazywać partnerowi wist do naszych wysokich figur. A pokazywanie takiego śmiecia kontrą może najwyżej spowodować, że partner zamiast dać obkładający atak na szlemika posłusznie wyjdzie w skontrowany przez nas kolor i to na dodatek mając w nim drugiego lub trzeciego K. Przed wielu latach zdarzył się też przypadek w naszej pierwszej lidze. Zawodnicy licytowali systemem relayowym i coś tam im się pomieszało po drodze, w wyniku czego ustalili ostateczny kontrakt 7 ♥. Ta odzywka po dwóch pasach dobiegła do gracza (nie wypada wymieniać z jakiej drużyny) który dzierżąc w ręce szóstkę kierów z W109 triumfalnie skontrował. Dzięki kontrze przeciwnicy zorientowali się w swojej pomyłce i poprawili kontrakt na 7 ♠, które były nieobkładalne. Samemu zdarzył mi się przypadek, kiedy otworzyłem 1 ♦ - partner odpowiedział 1♥, ja na to 1 ♠. Uzgodniliśmy kara (mieliśmy ich w sumie 9) ale zdecydowaliśmy się grać "włoski" kontrakt 4 ♠ na siedmiu atutach (czwarty AD do trzeciego K). Nie wiedzieliśmy, że piki dzielą się do zera i siedzący za mną przeciwnik dzierży W109876 w pikach. Nie wytrzymał i radośnie skontrował. Po tej informacji o fatalnym podziale zrezygnowany przeniosłem na 5 ♦, które oczywiście też zostało skontrowane. Poszedł wist pikowy do renonsu u partnera, ale przebite zostały nasze niebiorące blotki i dzięki temu 5 ♦ z kontrą zostało zrealizowane. Gdyby spokojnie spasował wzięliby 3 lewy pikowe i co najmniej jedną bokiem, a tak naprostowali nam licytację i popartyjna końcówka została zrealizowana z kontrą. Dlatego też chciałem zasugerować, by karnymi kontrami operować rozumnie, umieć się cicho cieszyć że przeciwników spotka niemiła niespodzianka związana z podziałem ich koloru atutowego i pamiętać iż pas potrafi być piękną licytacją.





Kontynuuję pisanie sobie a muzom. Dziś chciałem dać post "Kiedy się wbić figurą?", choć w aspekcie dla mocno zaawansowanych graczy. Przytoczę 2 dawne rozdania.
1. W meczu siedziałem na pozycji E z kartą;
♠ D1062
♥ D83
♦ D106
♣ 874.
Przeciwnicy licytowali SSO, więc licytacji nie będę przytaczał aby nie mieszać w głowach czytelnikom. Ustalili kontrakt 3 bez atu i znalazłem się na wiście. Zaatakowałem 2♠ i odkrył się stolik (S):
♠ K94
♥ A54
♦ AW84
♣ K95
Rozgrywająca dołożyła blotkę ze stołu, a partner W ♠ który został zabity asem. Na stole znalazła się teraz 9 ♦. Moje myśli: "Partner ma prawdopodobnie K ♦ , a rozgrywająca celnie założyła że jestem posiadaczem 10 ♦ z co najmniej jedną figurą. Nie mogę sobie pozwolić na chowanie wzorem strusia pewnej części ciała w piasek (hańba temu, kto ma brzydkie skojarzenia), gdyż wezmą 3 lewy karowe nawet przy dubletonie u rozgrywającej. Nie wolno mi się długo zastanawiać, ponieważ wszelkie takie namysły budzą czujność u rozgrywających. Najwłaściwsze będzie wbicie się D ♦, co zasugeruje że jestem posiadaczem K i D." Moja D ♦ została zabita asem, po czym nastąpiło zagranie K♣ i trefl do asa (do drugiego trefla partner dołożył waleta). Teraz została zagrana 5♦. Dołożyłem szóstkę, którą rozgrywająca po namyśle zabiła waletem a partner poprawił to królem. Zagrał 8♠ do mojej dziesiątki, a rozgrywająca przepuściła. Powtórzyłem pika. Została zagrana 9♣ zabita przez partnera D. Odszedł karem, a moje wziątki karowa i pikowa zakończyły nasz dorobek w tym rozdaniu. Podaję pozostałe ręce i zaznaczam, że tylko moje wbicie się D♦ umożliwiło sukces w tym rozdaniu. Dodam tylko, że posiadając w karach KDx (bez dziesiątki) powinienem dla odmiany przepuścić 9 ♦.
W
♠ W85
♥W102
♦ K732
♣ DW6

S
♠ A73
♥ K976
♦ 95
♣ A1032.

A teraz drugie rozdanie. Znowu siedziałem na pozycji E (tym razem w turnieju) z ręką
♠ W7
♥ D1043
♦ D1095
♣ K72.
Wysłuchałem licytacji: N       E      S     W
                                   1♣     pas     1     ♠ pas
                                   1BA  pas     3 ♣   pas
                                   3BA  pas     pas   pas.
Zawistowałem w 10 ♦ i zobaczyłem stół (S)
♠ D865
♥ 75
♦ A
♣ AW10954
Po wzięciu A karo rozgrywający zagrał w pika, którego zabił A w ręce. Kolejne zagranie 8 ♣. Moje rozważania: "Jedyną szansą jest posiadanie przez rozgrywającego wyłącznie dwóch trefli. Nie widzę innej metody na zneutralizowanie longera treflowego, jak wbicie się teraz K♣". Rozgrywający pokręcił z niezadowoleniem głową, po czym przepuścił. Odszedłem w kiera, na którego partner położył króla a rozgrywający asa. Zagrał teraz 2 ♣ do W w stole i D partnera wzięła tę lewę. Całość rozdania:
                                                              N
                                                          ♠ A94
                                                          ♥ AW63
                                                          ♦ KW76
                                                          ♣ 82

     W                                                                                               E
     ♠  K1032                                                                                   ♠ W7
     ♥  K92                                                                                      ♥ D1043
     ♦  8432                                                                                      ♦ D1095
    ♣  D3                                                                                         ♣ K72

                                                                S
                                                           ♠ D865
                                                           ♥ 75
                                                           ♦ A
                                                           ♣ AW10954

Opisałem te rozdania by wykazać, ze oszczędzanie figur jest wprawdzie wielce chwalebne, ale nie zawsze i nieraz trzeba je poświęcić, nie czekając aż znajdziemy się z nożem na gardle. Zresztą gdybym w tym ostatnim rozdaniu posiadał KDx w treflach, to pierwszego trefla należy bezwzględnie przepuścić.